czwartek, 13 sierpnia 2015

Cz. III

With Your Love Nobody Ca Drag Me Down - Niall Horan My Story

Część III
"Nie wiesz co robisz"
Rano obudził mnie dzwonek mojej komórki. Nieprzytomnie, podniosłam się i jednym ruchem kciuka odebrałam telefon.
- Wiktoria? Co się z tobą dzieje!? Od wczoraj nie mam z tobą kontaktu! - usłyszałam znajomy głos.
- Hę? Kto mówi?
- Reece!
- Reece? - nic mi nie przychodziło do głowy.
- Tak! Twój chłopak! Co się z tobą dzieje!? - krzyczał do telefonu.
Dopiero teraz sobie uświadomiłam z kim rozmawiam. To Reece, mój kochany, sławny, najdroższy chłopak.
- Wybacz - tłumaczyłam się. - Wczoraj puźno się położyłam...
- W mediach od rana chuczy że się z kimś spotykasz... O co chodzi? - uspokoił się. - To plotki? Tak? To tylko plotki? Przecież my się kochamy... Prawda??? - pytał przyduszonym głosem.
- Tak tylko plotki... - zapewniłam. - Zadzwonie wieczorem. Pogadamy na spokojnie przez skypa.
- Do usłyszenia... Kocham Cię skarbie! I niechcę Cię stracić - powiedział słodko.
- Ja Ciebie też kocham...
Zakończyłam rozmowe i łapiąc się za włosy upadłam w pierzynę.
- Co ja narobiłam! - myślałam.
Nie miałam dużo opcji. Trzebabyło udawać że się kocha... Choć tak naprawde byłam zagubiona...
_______________
Gdy weszłam do studia Niall i Reece rozmwiali ze sobą w hollu upuściłam ze zdumienia kluczyki. Wstali oboje, Reece podbiegł do mnie i przytulił mnie.
- Reece co ty tu robisz? - zapytałam.
- Kochana tak dwno się nie widzieliśmy... Martwiłem się... - odpowiedział chłopak.
Niall patrzył na wszystko nie rozumiejąc nic.
- To wy się znacie? - zapytał Niall.
- Tak Vicky to moja dziewczyna. Ale ty?
- Mieliśmy dziś nagrywać z Victorią w studiu... Ale chyba... - wachał sie Niall.
- Victoria! O co tu chodzi...  Błagam powiedz że nie - prosił Reece.
Zanosiło się na długą, trudną rozmowę.
- Reece... Ja Cię naprawdę bardzo kocham, ale to nie jest prawdziwa miłość. Zależy nam na sobie bo jesteśmy bliskimi przyjaciółmi... Patrząc na to jak długą drogę przebyłam żeby zdobyć kogoś kto jest dla mnie tak ważny niemogę się teraz wycofać! BŁAGAM CIĘ! ZROZUM TO! Reece! - tłumaczyłam.
Niall nic nie mówił... Zdałm sobie sprawę że gdzieś już widziałam ten wyraz twarzy... To ten sam trochę wystraszony chłopak z hotelu...
- Victoria... chcę żebyś była szczęśliwa... - powiedział, pocałował mnie i wyszedł.
Widziałam jak po policzku spłynęła mu łza... Niewiadziałam co mam robić, ale w sercu poczułam że zrobiłam dobrze. On znaczył dla mnie naprawde wiele... Lecz to niebyła prawdziwa miłość... lepiej było zrobić to teraz niż potem niszczyć coś więcej... Usiadłam załamana na krześle... Niall obiął mnie ramieniem i powiedział...
- Wybacz... To moja wina... Niewiedziałem... Przepraszam...
Niemogłam nic z siebie wykrztusić, zaczęłam płakać i tylko mocniej się w niego wtuliłam... Siedzieliśmy tak przez długą chwilę... Gdy się uspokoiłam poszliśmy przwitać się z ekipą...
Piosenka wypaliła. I tak mój głos niemógł się równać z jego. Podczas prób nagrywania Irlandczyk patrzył się na mnie delikatnie się uśmiechając. Czułam to spojrzenie... Było ciepłe i pełne troski. Takiemu można zaufać bez zastanawiania się. Jeśli powiedziałby abym skoczyła ze skarpy a on mnie złapie też bym się niezastanawiała... Pokładałam w nim teraz całą nadzieje na lepsze jutro...
_________________
Lepsze jutro? Tak wstałam zadowolona pomimo wczorajszych wydarzeń. Podeszłam do kalendarza i spojrzałam na czerwoną datę ze smutną buźką... Czarne chmury zmyły kolor z mich wesołych myśli... Więc to już jutro? To koniec? Jutro wraca do UK? Przyjaźń, czy coś więcej... Obojętnie co! Na odległość to niema większego sęsu... Będę się z nim widywać raz na miesiąć? Tak jak z Receem? A może nawet rzadziej! NIEEE! Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dzwonka, podeszłam otworzyć drzwi, do holu wszedł rozpromieniony Niall...
- Czego się cieszysz? - zapytałam ostro.
- Bo jutro wyjeżdżamy...
- Fajnie... Pobawiłeś się moimi uczuciami przez dwa dni i już się nie licze? - powiedziałam prawie płacząc...
- Nic nie rozumiesz... Rozmawiałem z menadżerem... Przeprowadzasz się!!! - wykrzyknął.
- Co? Ale jak... Ale co z...
- Już im mówiłem, wszyscy lecicie, tyle że twoja rodzinka będzie mieszkać poza miastem...
- A ja sama? Gdzie?
- Obok wspólnego studia... Ale jeśli chcesz to moja chata wolna... - uśmiechnął się i rozłożył ręce.
Wpadłam mu w obięcia...
- Jesteś wspaniałym przyjacielem, wiesz... Dziękuje Ci że jesteś...
Tylko szkoda że jestem dla niego tylko znajomą. Och... gdyby on tak chciał zostać moim... nie... wypluj tę myśl dziewczyno i tak masz już dużo... idola za przyjaciela... - pomyślałam.
- Choć pomogę Ci się spakować... - powiedział prowadząc mnie do pokoju pod rękę.


Jeśli chcesz żeby mój blog istniał daj komętarz... Zostaw po sobie ślad, wyraź swoją opinię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz