With Your Love Nobody Can Drag Me Down - Niall Horan My Story
Część II
"Tylko Uwierz W Siebie"
Zdawało mi się że od tego spotkania minęły już wieki. Przestałam wierzyć że jeszcze kiedy kolwiek ich zobacze. W tym czasie przeprowadziłam się do Oslo i z głupiej 15-latki stałam się 17-letnią można by powiedzień ,,gwiazdą". Prowadziłam normalne życie lecz zaczynałam wkraczać w świat sławy dzięki mojemu talentowi do śpiewu i pierwszemu albumowi wydanego miesiąc temu. Na ulicach Oslo byłam już rozpoznawana przez przechodniów. Zblirzały się wakacje i czas koncertu One Direction. Oni wciąż byli moimi idolami... i Niall. Bilety na pojutrzejszy występ wykupiłam już pół roku temu. Niby inna, ale ciągle ta sama - ja.Szłam ulicą pochłonięta myślami o tym co wydarzyło się dwa lata temu w tamtym hotelu. Nagle usłyszałam za mną jakieś piski. Odwróciłam się i sięgnęłm odruchowo po flamaster by napisać kilejnemu fanu autograf. W tym samym momęcie zrozumiałam że nikt nie krzycz dlatego że zobaczył mnie. Już od portu* szło za mną kilku chłopaków. To byli oni! Poczułam ogromną radość i... po chwili otoczyło nas mnóstwo dziewczyn. Wreszcie przez tłum przedarła się ochrona i zgarnął chłopaków do najbliższego sklepu. Podbiegłam do szklanych drzwi i przyglądałam się przez szybę moim idolom. Nagle wyszedł ochroniarz i odciągnął mnie na bok.
- Mówisz po angielsku?
- T-tak - jęknęłam.
- Chłopcy chcą twój numer.
Wyciągnęłam z torebki kartkę i napisałam go. Następnie podałam temu ogromnemu facetowi.
- Możesz już iść.
Skinęłam głową, odwróciłam się i zaczęłam biec. Biegłam tak szybko jakgdybym właśnie wydostała się z kilku miesięcznej niewoli i uciekała by już do niej nigdy nie wrócić.
Wpadłam zdyszana do domu.
- Hej, hej! Spokojnie! Co ci się stało fani cię gonią? - powiedział szyderczo Ijo.
- Nie... Nieważne...
Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi.
- Czyli że oni mnie pamiętają, albo dlatego że jestem trochę sławna... - rozmyślałam.
Godzinę puźniej dostałam SMS-a:
- Witam ♥
- Hej, z kim piszę? - serce waliło mi jak młotem.- Z twoim wielbicielem moja księżniczko, nie zapomniałaem o Tobie!- A jego imię? - patrzyłam się w ekran mojego smartfona.- Niall Horan- Nie wierze!- A uwierzysz, jeśli zaproszę Cię dziś o 18:00 do restauracji Olive Garden nad portem?- Wtedy może tak...- Przyjdź, czekam, nie będzie reporterów, postaram się o twoją przywatność :*- Oczywiście że przyjdę!Odłożyłam telefon i nie byłam w pełni świadoma co właśnie się wydarzyło.- Ijo potrzebuje podwózki. Dziś o 18:00 nad port.- Hymmm... cóż to za wyjątkowy fan???- Nie fan tylko celebryta gieniuszu.- OOO!!! Już cię wiozę! Ubrałam tę sukienkę o krórej już od dawna myślałam: ubiorę ją na pierwszą randkę z kimś wyjątkowym dla mojego serca. Wymalowałam się i wykręciłam włosy. Starałam się zbytno nie stroić bo chcała by poznał mnie jako zwykłą dziewczynę. Chciałam z nim tak normalnie porozmawać jak z przyjacielem.Chłopak czekał na mie w środku, bał się pewnie że zauwarzą go fani.
-Choć...- złapał mnie za rękę. - Nasz stolik jest na końcu.
Kiedy usedliśmy podszedł kelner z menu.
- Co lubisz jeść? Jeju ale ty jeseś chudziutka...
- Awww... bo ja wiem! Lubię pizze może nie tak bardzo jak ty, ale lubię - uśmiechnęłam się.
Poproszę pizze *jakąś tam*, łososia i wino czerwone *jakieś tam* - Niall złożył zamówienie.
Zostaliśmy chwilę sami...
- Słuchałem twoich piosenek... Ty naprawdę wszstkie napisałaś sama? - zapytał.
- Tak, ale to wy mnie inspirujecie... Niall ty masz naprawdę cudowny głos... Jesteś moim aniołem! Za tobą i twoim głosem poszłabym na koniec świata... - chwaliłam go.
- Miło mi to slyszeć... A czy myślałaś zby nagrać piosenkę z jakimś artystą?
- O tak! Myślałam... Marzyłam aby nagrać coś z wami, ale... reszta... nie... - zawachałam się.
- Yhy... A może nagarasz ze mną? Wiesz jeśli twoje studio jest wolne...
- Wspaniały pomysł! - zachwyciłam się.
- Może ty napiszesz pierwszą zwrotkę i refren a ja drugą i melodię? - zaproponował.
- Jasne to może jutro o 15:00 w moim studiu?
- Będę niecierpliwie czekać... - uśmiechnął się.
*kelner przyniósł jedzenie i życzył nam smacznego*
- Dziękuje - odezwał się Niall.
I jedliśmy... Nie obyo się oczywiście beż słów "Jedz, bo jesteś taka szczupła... Nie zaszkodzi ci." Nie mieliśmy zamiaru przesiedzieć cały czas w Olive Garden a więc wyszliśmy po kolacji nad port. Pięknie oświetlone uliczki sprawiały że atmosfera stała się jeszcze bardziej romantyczna. Wyciągłam z torebki moją ulubioną princesse kokosową.
- Daj gryza... - powiedział Niall.
- Nie! To moje!
- Małego, tylko trochę... odrobinkę... prosze!!!!
I ugryzł kawałek mojego wafelka.
Potem siedzieliśmy na molo słuchając szumu morza... Niall trzymał mnie za rękę...
Daj komętarz jeśli chesz by mój blog istniał... Zostaw po sobie ślad, wyraź opine... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz