czwartek, 13 sierpnia 2015

Cz. IV

With Your Love Nobody Can Drag Me Down - Niall Horan My Story...
Cz.IV
"Zaskoczenie..."
Podróż przebiegła dość sprawnie... Postanowiliśmy że pierwszą noc spedzę w głównej kwaterze 1D, która ma 53 pomieszczeń, każdy wielkości dwóch ogromnych salonów... a dopiero jutro pujdę do mojego nowego domu...
Gdy dojechaliśmy na miejsce było już dość puźno i ciemno... nie tak jak w Oslo... Louis wyszedł z samochodu i podszedł do mnie mówiąc że musimy pogadać, więc poszliśmy do ogrodu... Gdy spacerowaliśmy  wyjął z torby jakieś stare zajęcia i mi je podał... na jednym był jakiś starszy gość, na drugim jakiś chłopiec i...
- To ja?
Louis skinął głową...
- A pamiętasz wójka Jaksona? - zapytał. - Spędzaliśmy tam każde wakacje...
- Tego brata mojego taty???
- Jego żona to siostra mojego ojca...
Zatrzymałam się...
- Loui??? - spytałam niedowierzając.
- Tak... Jesteśmy kuzynami... Nie obchodzi mnie że ojciec już... No wiesz... Kiedyś byliśmy jak rodzeństwo...
Ze łzami w oczach rzuciłam mu się na szyję, a on mnie objął...
- Skąd masz te zdjęcia?
- Już rok temy byłem u ojca, znalazł kilka moich rzeczy i chciałem je doebrać... i gdy poszłem na strych znalazłem album a wnim różne zdjęcia z podpisami i popytałem mamy... Przepraszam mogłem zrobić to wcześniej ale nie wiedziałbym jak ci to wytłumaczyć że twój idol to twój przyszywany brat... I jak chciałem raz do Ciebie zadzwonić to Niall zaczął płakać, że się boi z tobą porozmawiać więc nie mogłem... - przytulił mnie jeszcze raz.
- No nic...
- Niall patrzy... On chciałby Cię gdzieś zabrać... Idź do niego...
- O.K.
Podeszłam do Nialla który udawał, że spaceruje po ogrodzie i wcale się nie interesuje co robie z Lou...
- Niall! - pomachałam do niego.
- Zaniosłem Ci bagaże na górę... A tearaz prosze chodź gdzieś ze mną... Tylko ubierz czarne rzeczy wiesz musimy być niepostrzeżni... - udał że zasłania się przed kimś.
Zaśmiałam się i pobiegłam ubrać czarną koszulę... Po chwili wróciłam do blądyna...
Szliśmy wolnym krokiem w stronę miasta...
- Nie bałaś się że cie porwę?
- Nie... Loui mi wygadał...
- Szkoda że wcześniej nie wiedzieliście...
- Trudno... Nadrobimy to... - dodałam.
Miasto było dobrze oświetlone, zerknęłam na Irlandczyka... On jakby to wyczuł i tez popatrzył w moje oczy... speszyłam się trochę i niepewnie się uśmiechając spuściłam wzrok... Poczułam że on dotyka moją dłoń... Znowu się na niego popatrzyłam... Spojrzał na mnie błagalnym, proszącym o zrozumienie wzrokiem. Trochę zawstydzony chciał cofnąć rękę, ale złapałam go mocniej... szliśmy w ciszy... Nagle Nialler wyjął chustkę i zawiązał mi nią oczy...
- Przepraszam, ale chciałbym że by to była niespodzianka...
Prowadził mnie po krętych schodach, gdy byliśmy w połowie zmęczyłam się... wziął mnie na rece. Pisnęłam ale on powiedział żebym się mu zaufała... więc tylko mocniej się w niego wtuliłam...
- To tutaj... - postawił mnie na ziemi i zdjął mi chustkę.
Byliśmy na górze mostu London Brigde... na środku stała ozdobna posrebrzana ławka, a przed nią stolik z szampanem i moimi ulubionymi owocami... po bokach stały zapalone pochodnie... pode mną był rozścielony czerwony dywan posypany różnobarwnymi płatkami róż... z tego miejsca było widać całe miasto... rozświetlone różnymi kolorami... nad nami gwiaździste niebo... Miałam łzy w oczach...
- Jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś tak pięknego...
Chłopak pociągnął moją za rękę i poprowadził mnie do ławki, nalał do kieliszków toniku i podał mi jeden... rozmawialiśmy na różne tematy
- Myślałem że nie zerwiesz z Reecem bo my to... wiesz... przyjaciele... - nagle wyrwał Niall
- Nawet jako przyjaciel ty jesteś ważniejszy... Znam się z Receem już 5 lat i tak jakoś wpadliśmy na ten głupi pomysł...
- Wiesz mi się zadawało że my już... Ale teraz tak oficjalnie... Chciałabyś???
Pociągnął mnie bliżej barierki i złapał za rękę...
- Wybacz ale nie dokońca wiem co... - odparłam.
Wziął wdech...
- Czy chciałabyś zostać moją dziewczyną??? Ja Cię naprawdę kocham
- Niewiesz? To jest moje największe marzenie...
Przytuliłam się do niego... Staliśmy w ciszy...
- Wiesz... jeśli teraz miałabym umrzeć to byłabym szczęśliwa... - szepnęłam...
- Tu się dopiero wszystko zaczyna, a o końcu nie myślmy... całe życie, cały świat przed nami... Jesteśmy młodzi...
-Jesteś starszy...
- I co w związku z tym...
- W związku to jesteśmy my... ale ja jestem młodsza o rok... i bedziesz musiał czekać aż będę wystarczająco duuuża...
- Mogę czekać całe życie... tylko musisz być obok mnie...
- Wiesz że w polsce za 6 miesięcy będę już pełnioletnia... tam jest od 18...
- To tam wyjedziemy... Szybciej weźmiemy ślub...
Podniusł mój podbrudek i chciał mnie pocałować, ale położyłam mu dwa palce na ustach chcąc go zatrzymać...
- To mój pierwszy pocałunek... nie zmarnuj go...
Popatrzył mi w oczy a potem przyssał się do mnie tak jakby wciągał spaghetti... straciłam rachubę i nie wiem ile to trwało, ale to było niezwykłe uczucie... cały świat się zatrzymał... byliśmy tylko my... a ta cała piękna panorama nocą zastępowała nam fajerwerki... wreszcie gdy brakowało nam już tchu oderwaliśmy się od siebie...
- Kocham Cię moja kruszynko, wiesz... - przycisnął mnie do siebie.
- Ja Ciebie też kocham...
Patrzyliśmy tak na oświetlone miasto...
- Cudownie jest być tu z Tobą ale choćmy do domu bo jest mi zimno...
- Jasne... - zdjął swoją skurzaną kurtkę i zarzucił mi ją na ramiona.
teraz już pewniej trzymaliśmy się za ręce... Byłam jakby w śpiączce... I modliłam sie żeby to nie był sen... Nagle zadzwonił telefon Niall'a...
- Niall? I jak? Nie zryłeś tego? - odezwał się głos Louisa.
- Loui przeszkadzasz nam - krzyknęłam.
- Sory... Za ile będziecie...
- Daj nam jeszcze 15 minut Louis - powiedział Niall
Gdy weszliśmy przez bramkę mój nowy chłopak przytulił mnie, odgarnął kosmyk z mojej twarzy i jeszcze raz mnie pocałował...
- Chłopaki... - szepnął.
Popatrzyłam w góre... Wszyscy stali przylepieni do szyby... a w samym centrum Loui... Zaśmiałam się... Blądyn objął mnie w tali i ruszyliśmy w kierunku drzwi...
*Pamiętnik Niall'a*
"Ten pocałunek... On był niezwykły... Zdawałomi się że cały świat do okoła nas się rozmazał... Tylko my staliśmy po środku w soczystych barwach... Moje serce zaczęło szybciej bić... To był jej pierwszy pocałunek...  To mnie zdziwiło, jak to wogóle możliwe że ona... Ach... Nieważne... Ten pocałunek... On zapieczętował pakt... Teraz ja mam jej bronić... Teraz ja jestem za nią odpowiedzialny... Od teraz do końca..."

Jeśli chcesz żeby mój blog istniał daj kom... Zostaw po sobie ślad... Wyraź opinię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz